21 czerwca 2013

Wyniki konkursu

http://aleeexsmile.blogspot.com/2013/06/wyniki-konkursu_21.html Warto było  ulec Waszym prośbom i przedłużyć termin nadsyłania prac. Zasypaliście mnie masą opowiadań, które prezentowały bardzo zróżnicowany poziom. Wiele z nich było jednak bardzo ciekawych, dlatego zdecydowałam się na małą zmianę w kwestii nagradzania prac. Wszystkie nagrody, które zostały przedstawione przy ogłaszaniu konkursy oczywiście powędrują  do zwycięzców. Zmianie uległ jednak podział owych nagród.


Aby zorganizować dla Was konkurs z tak niesamowitymi nagrodami wykorzystałam całą moją pomysłowość i determinację. Opłaciło się włożyć w to tyle wysiłku, aby móc czytać i oglądać tak ciekawe prace. W tym miejscu raz jeszcze, chciałabym podziękować sponsorowi nagród – firmie Galapagos - dystrybutorowi  magicznych filmów.

KONKURS LITERACKI 

W konkursie literackim nagrodzone zostały aż trzy prace. 
Z przyjemnością ogłaszam, że zwyciężczynią konkursu literackiego zostaje Halina K.,
która otrzymuje kolekcjonerskie monety.  Tę niezwykle pomysłową
i ciekawą pracę możecie przeczytać w dalszej części tej notki.

Drugie miejsce ex aequo zajęły: Dorota K.  i Amelia P.
Do dziewczyn powędruje kolekcjonerski zestaw herbów. 


Chciałabym zaprezentować Wam wszystkie zwycięskie prace, jednak ten post zająłby kilkanaście stron.  Jeśli zechcecie, postaram się opublikować jeszcze kilka najciekawszych prac w kolejnych notkach. Nie mogę jednak się powstrzymać i nie zacytować fragmentu pracy  Doroty K.,
która napisania jest w dość specyficzny, ale bardzo intrygujący sposób.

„Wiesz, że to sen, koszmar. A mimo to nie możesz się z niego obudzić, mimo wrzasków świadomości, że zaraz znowu to zobaczysz.

Przechodzisz przez drzwi, a pod schodami leży James. Mijasz go, nie zaszczycając nawet spojrzeniem. Idziesz dalej do holu, podążając za odgłosami płaczu dziecka. Dom skąpany jest w ciemności, jedynie błyskawice oświetlają drogę. Wchodzisz do pokoiku i widzisz coś, co na zawsze cię zmieni. Coś co rozerwie  serce i duszę na strzępy, scali i znów rozedrze. Wiesz już, że będzie rozdzierać z każdym oddechem, każdym uderzeniem serca. Bo wiesz, że  to wszystko nie ma już najmniejszego sensu. 

Upadasz na podłogę jakby  ktoś wbił ci nóż w serce, ale wiesz, że w porównaniu z tym co teraz czujesz, to byłaby pieszczota. ”


KONKURS PLASTYCZNY

Zmiany w nagradzaniu prac nastąpiły również w kategorii plastycznej, gdzie nagrodzona została tylko jedna – zwycięska praca.  Nie wszyscy uczestnicy obu kategorii  spełnili wszystkie warunki, których wymagał regulamin, dlatego też ich prace nie mogły zając miejsca na podium.   

Renata K.
Wiktoria W.


Ada C.

Patryk S.

Jakub Ł.



Trójwymiarowy plakat wywalczył sobie Jakub F.,
którego praca moim zdaniem jest niesamowita i magiczna.




Jakub F.




Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom za udział w konkursie i zaprosić Was do dalszego obserwowania  bloga.  Jeśli zechcecie, konkursów na pewno nie zabraknie!  A laureatów proszę o wysłanie adresów, na które mają zostać wysłane nagrody na aleeex.smile@op.pl


Zapraszam do lektury zwycięskiej pracy pt.:  „Jeszcze jeden horkruks”  autorstwa Haliny K.



Wiadomość o upadku Lorda Voldemorta obiegła cały kraj. Wszystkie magiczne media celebrowały zwycięstwo Harry’ego Pottera, a choć poszczególne sprawozdania znacznie się od siebie różniły, nikt nie przywiązywał do tego uwagi, choć niewątpliwie okładka tygodnika „Czarujący” przedstawiająca Harry’ego dosiadającego pegaza w chwili ataku na Voldemorta, zdawała się mocno naginać fakty…
Czyjaś dłoń, odziana w białą, aksamitną rękawiczkę, przesunęła się po rysunku przedstawiającym triumfującego Pottera, by po chwili zacisnąć się na kartce papieru i zgnieść ją. Mężczyzna upuścił ulotkę i wsunął dłoń do kieszeni białej szaty, skąd po chwili wydobył coś, co przypominało zegarek kieszonkowy. Kiedy tylko uchylił jego wieczko, jasnym się stało, iż jego zawartość stanowi dziwny kompas wskazujący nie cztery, a osiem kierunków. Po chwili ukrył urządzenie z powrotem w kieszeni i zwrócił się na północ. Świadomy misji, która go teraz czeka, nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu wykrzywiającego mu usta. Choć miał żal do swojego Pana, że ten nie pozwolił mu walczyć w Hogwarcie, zdawał sobie sprawę jak wielkim zaszczytem został obdarzony i jak ważna misja go czeka. Tak. Tylko on jeden, Argo Pyrites, od początku wiedział o horkruksach. Co więcej – Czarny Pan osobiście złożył w jego ręce swój los, na wypadek, gdyby jednak nie udało mu się unicestwić Pottera.
        Najtrudniejszą część misji miał już za sobą. Udało mu się dostać niepostrzeżenie do Hogwartu i odnaleźć ciało Pana złożone na posadzce w jednej z bocznych sal. Wiedział, że nie może od tak zabrać zwłok, ponieważ od razu wszyscy by się zorientowali, że zniknęły i ktoś mógłby pomyśleć, że Lord Voldemort jednak żyje. Pyrites nie mógł do tego dopuścić, dlatego wcześniej zamordował mugolskiego włóczęgę, ukrył go pod peleryną niewidką i na niewidzialnych noszach wprowadził do zamku. Teraz bezceremonialnie cofnął zaklęcie unoszące i ciało mężczyzny gruchnęło z łoskotem na podłogę. Pyrites wydobył różdżkę zza pazuchy – nieznacznie ciemniejszą od jego nieskazitelnie białych rękawiczek, po czym pochylił się nad zwłokami mugola i zaczął przesuwać po jego twarzy końcem różdżki. W miejscach, w których różdżka stykała się ze skórą martwego, ta bledła i szarzała. Prawdziwym wyzwaniem okazało się usunięcie nosa włóczędze i zastąpienie go dwoma szparkami takimi jak u węża. Po kilku minutach Pirytes z zadowoleniem spojrzał na swoje dzieło. Tuż przed nim, na posadzce, spoczywały dwa identyczne ciała. Teraz nikt się nie zorientuje…
Opuszczenie zamku okazało się tak samo proste jak dostanie do niego. Choć zadrżało mu serce, kiedy nieopodal dostrzegł Hagrida, ten najwyraźniej go nie zauważył, ponieważ po chwili odszedł w kierunku swojej chatki. Dzięki Bogu! Argo nie mógł sobie pozwolić na żadną wpadkę w tej misji, a zabicie kogokolwiek w zamku, z pewnością nie pozostałoby bez uwagi… Kiedy tylko udało mu się wyjść poza granice szkoły, przesunął się dwa kroki w lewo i wyciągnął dłoń przed siebie, jak gdyby dotykał czegoś niewidzialnego. Po chwili coś głośno pyknęło i Pirytes zniknął.


*

Pozbawione wyrazu i życia, mętne czerwone oczy spoglądały w górę. Na blade policzki padało światło z kominka. Ciało Czarnego Pana spoczywało na dębowym stole w mrocznym salonie. Argo Pyrites przechodził kilka razy obok niego, przygotowując niezbędne instrumenty. Czuł się bezpiecznie w swoim domu, który ukryty głęboko pod ziemią stanowił idealną kryjówkę. Do tego był przestronny i bardzo elegancki. Nawet Lucjusz Malfoy odczułby ukłucie zazdrości, gdyby mógł ujrzeć to miejsce. Argo Pyrites nie tylko był najwierniejszym śmierciożercą Czarnego Pana. Sowicie wynagradzany za swoją bezbłędność, stał się prawą ręką  Lorda Voldemorta. Każde dokonane przez niego morderstwo pozostawało zagadką. Krążyły o nim legendy. Niektórzy wręcz określali go mianem „białego cienia Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać”. Ale od dwudziestu lat nikt go nie widział. Jeszcze przed upadkiem Voldemorta, na jego rozkaz, zaszył się w tym miejscu, by stanowić jego „polisę” na wypadek niepowodzenia. Pirytesowi bardzo to odpowiadało. Był koneserem i kolekcjonerem sztuki. Jego podziemny dom wypełniony był dziełami najznamienitszych magicznych malarzy czy pisarzy. Perłą jego kolekcji była księga własnoręcznie spisana przez samego Merlina. Będąc wyłączonym z działania na ponad dwie dekady, mógł w pełni oddać się swojej pasji gromadzenia. Nigdy jednak nie pokazywał się w Anglii. Swoje łupy przywoził z Francji czy Luksemburga. Tam nikt o nim nie słyszał, dlatego mógł bezpiecznie chodzić ulicami w dzień, by nocami dokonywać swoich cichych mordów i zagarniać dzieła sztuki.
     Choć nie ucieszyła go wieść o upadku Voldemorta, poczuł niezwykły przypływ dumy na myśl, że może spełnić swoje przyrzeczenie, które złożył Panu przed wieloma laty. Obchodząc stół po raz ostatni, Pyrites sięgnął do kieszeni po tajemniczy kompas. Wyciągnąwszy go, ułożył na piersi Voldemorta. Kiedy tylko przedmiot dotknął skóry Czarnego Pana, zdawało się jak gdyby coś drgnęło. Przez ułamek sekundy kompas drżał, by po chwili zastygnąć w bezruchu. Choć Pyritesa wiele kosztowało poświęcenie swojej najcenniejszej pamiątki – kompasu Merlina – na depozyt dla fragmentu duszy Czarnego Pana, wiedział, że jest to poświęcenie niezbędne. Przez długie lata troszczył się o niego, dbając by był w najbezpieczniejszym miejscu na świecie – jego własnej kieszeni. Teraz najcenniejsza pamiątka historyczna miała posłużyć do zwrócenia życia jego Panu. A jego, Pyritesa, czekała niewyobrażalna za to nagroda. Nieśmiertelność. Jego Pan obiecał mu zdradzić tajemnicę tworzenia horkruksów. Miał to zrobić w chwili, gdy zginie Potter lub w momencie, gdy Argo spełni swoją powinność. I miał zamiar uczynić to w tej chwili.

     Argo Pyrites machnął różdżką w kierunku ognia. Płomienie stały się czarne i lodowate. W salonie zapanowała całkowita cisza. Mężczyzna w bieli zataczał różdżką kręgi w powietrzu drażniąc rosnące języki czarnego ognia, które zbliżały się do ciała Voldemorta. Pyrites śpiewał jakieś zaklęcia znajdując się niejako w amoku. Gdy płomienie dotknęły zwłok czarnoksiężnika, przybrały barwę wściekłej czerwieni. Powoli przesuwały się ku górze, pokrywając jego nogi, brzuch i tułów. Dotarłszy do piersi, sprawiły, że horkruks eksplodował. Dosłownie. Potężna fala ognia wbiła się w miejsce, w którym znajdowało się zamarłe w bezruchu serce Czarnego Pana. Kiedy ogień ogarnął całe jego ciało, pozostało jeszcze tylko jedno do zrobienia. Powolnym krokiem, Pyrites wyszedł do sąsiedniego pokoju, by po chwili wrócić do salonu z zawiniątkiem trzymanym w ramionach. Śmierciożerca był niewzruszony krzykiem dziecka. Ułożył zawiniątko na zimnej posadzce i sięgnął po długi, srebrny sztylet. To ostatni krok ku zwróceniu jego Panu życia. Bez cienia emocji na twarzy, Pyrites uniósł nóż. Wnet rozległo się potężne łupnięcie. Drzwi mieszkania śmierciożercy rozleciały się w drobne drzazgi niesione oślepiającym, niebieskim promieniem. Do salonu wpadły dwa tuziny czarodziejów odzianych w czarne mundury aurorów. Na ich czele stał świeżo mianowany Minister Magii, Kingsley Shacklebolt. Zewsząd miotane zaklęcia, zmusiły Pyritesa do odwrotu. Śmierciożerca był całkowicie zaskoczony niespodziewanym szturmem, jednak nie zamierzał poddać się bez walki.- Stać! Tam jest dziecko! – rozległ się tubalny głos, po którym wstrzymano atak.
Aurorzy rozpierzchli się po izbie. Najwyraźniej doskonale zdawali sobie sprawę z tego, z jakim przeciwnikiem mają do czynienia. W tym momencie Pyrites zaczął miotać zaklęciami, ukryty przy wejściu w sąsiednim pokoju. Zdeterminowany do granic możliwości, zdał sobie sprawę, że wystarczy uśmiercić bachora, by dopełnić rytuału wskrzeszenia Czarnego Pana. Jednak dziecko było już bezpieczne w rękach jednego z aurorów. Pyrites nie mógł sobie pozwolić na porażkę. Nie w tym momencie. Najpierw coś wybuchło, a potem salon wypełnił czarny gryzący dym. Wykorzystując swoją szansę, śmierciożerca chwycił rękę Glorii i wpadł do salonu. Bez mrugnięcia okiem uśmiercił trzech aurorów. Był o krok od funkcjonariusza trzymającego dziecko, kiedy niewidzialna siła pociągnęła go do tyłu. Działający na oślep Kingsley przewrócił Pyritesa i teraz błądził poszukując go. Śmierciożerca uśmiechnął się pod nosem. Właśnie stoi przed możliwością nie tylko przywrócenia do życia Lorda Voldemorta, ale i uśmiercenia nowo mianowanego Ministra Magii. Pyrites podniósł się cicho z ziemi i zaszedł od tyłu niewidomego Shacklebolta, który niemal zdążył dotrzeć do drugiego pomieszczenia. Zaledwie kilka stóp dzieliło go od miejsca, w którym nie było czarnego dymu. A choć Pyrites chciał załatwić sprawę szybko, wolał, by ostatnim widokiem, który minister zobaczy, była jego twarz. Dlatego kopnął Kingsleya w plecy. Tak jak zakładał śmierciożerca, czarodziej upadł na twarz na posadzkę w jasnym pomieszczeniu. Kiedy usiłował się podnieść, Pyrites wyszeptał:
- Crucio!
Krzyk czarnoskórego mężczyzny wypełnił całą izbę. Kingsley wił się w agonii, otępiony potężnym bólem. Cofnąwszy klątwę, Pyrites zbliżył się do ministra, który leżał teraz na plecach starając się podeprzeć na łokciach.
- Zapamiętaj moją twarz, naiwny głupcze. To ostatni widok, który ujrzysz w swoim marnym życiu! I ostatni, który zobaczy Potter! Ava…
Srebrne ostrze przebiło od tyłu klatkę piersiową Pyritesa. Na białą szatę zaczęła spływać krew. Śmierciożerca przesunął palcami po wystającym z jego piersi końcu sztyletu. Osunął się na kolana i różdżka wypadła mu z ręki. Krople zimnego potu zalały jego czoło. Z niedowierzaniem spoglądał na podnoszącego się z ziemi Kingsleya. Auror, który przebił Pyritesa, podszedł do swojego dowódcy i wycelował różdżkę w twarz śmierciożercy. Minister gestem nakazał mu opuścić różdżkę.
- S-skąd wiedziałeś…? – wydyszał Pyrites.
Kingsley zmarszczył brwi.
- Hagrid cię zauważył. Niezwłocznie doniósł o tym profesor McGonagall, a ona powiadomiła mnie. Nie mogliśmy uwierzyć, że pokazałeś się po tylu latach. A ty nie mogłeś wiedzieć, że Hogwart został zabezpieczony nowymi zaklęciami umożliwiającymi namierzenie każdego, kto się w nim znajdzie. Nawet opuszczając szkołę, nie pozbyłeś się Namiaru. Tak dotarliśmy do twojej kryjówki.
Pyrites znów spojrzał na niego z niedowierzaniem. Ta akcja była bardzo dobrze zorganizowana. Aż za dobrze jak na Ministerstwo Magii. Tylko kilku sekund zabrakło, by Lord Voldemort powrócił do świata żywych, a on, Argo Pyrites, zyskał dar nieśmiertelności. Jakaż to ironia, jaki absurd!
       Kilkanaście minut temu marzył o nieśmiertelności, a teraz klęczy w kałuży krwi, przebity swoim własnym ostrzem. Teraz już nikt zwróci Czarnemu Panu życia. Rytuał nie został dokończony. Horkruks ulegnie samospaleniu. Ostatnia cząstka duszy Lorda Voldemorta przepadła. To już koniec. Po raz ostatni spojrzał na górującego nad nim Kingsleya Shacklebolta i ostatnim wysiłkiem splunął mu pod nogi. Po chwili ciemność przesłoniła jego wzrok. Ciało ostatniego, najwierniejszego zwolennika Czarnego Pana, osunęło się na posadzkę.




UWAGA!


Wielokrotnie pisałam, że Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna i nie są to jedynie suche frazesy. W związku z dyskusją jaka wywiązała się na fanpege’au bloga,  postanowiłam nagrodzić jeszcze jedną pracę.
  

Nagroda publiczności

To specjalne wyróżnienie to kolejny trójwymiarowy plakat z ostatniego filmu, pochodzący z mojej kolekcji, który postanowiłam podarować osobie, która włożyła w swoją pracę mnóstwo czasu i wysiłku.  Mimo że ja do wizji artystycznej autora nie jestem przekonana, jego praca Wam spodobała się najbardziej.  Dlatego też specjalna nagroda – nagroda publiczności –  wędruje do Jakuba Ł.

Raz jeszcze serdecznie gratuluję wszystkim zwycięzcom! :) 

19 komentarzy:

  1. Widziałam już gdzieś tą zwycięską pracę plastyczną.. hmm.. ale gratuluję wszystkim,rysunki są cudowne! : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmiana w nagrodach to fatalny pomysł..
    Ja jako uczestniczka konkursu plastycznego czuję się strasznie zawiedziona tym, a wręcz oszukana. Rozumiem wszystko ale dlaczego odebrałaś możliwość zdobycia nagrody osobom które także się przyłożyły? Może praca jako opowiadanie jest bardziej spektakularna ale postąpiłaś nie fair..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem na szczególne wyróżnienie zasłużyła jedna praca. A poziom opowiadań był naprawdę wysoki, stąd też taka decyzja.
      Cóż, nigdy wszystkim się nie dogodzi ;)

      Usuń
  3. Ja także odnoszę wrażenie że już kiedyś widziałam zwycięską pracę :/ Nie zmienia to faktu, że tak! Chcemy kolejne konkursy- teraaaz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regulamin nie nakazywał zgłaszania tylko nowych, wcześniej niepublikowanych prac. Ja jednak owego rysunku nigdy nie widziałam, a niesamowicie mi się spodobał.
      A co konkursu, jeśli zbierze się więcej chętnych, na pewno wystartuje jeszcze w wakacje :)

      Usuń
    2. Szukajcie, a nie znajdziecie. :)

      Usuń
    3. Jeżeli masz jakieś zastrzeżenia co do zgodności pracy z regulaminem lub wiesz, że nie jest to praca laureata, napisz proszę o tym otwarcie i prześlij link, potwierdzający te informacje.

      Usuń
  4. No tak jak myślałam- mój komentarz nie zostanie zatwierdzony- a szkoda..

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przepraszam, ale przez małą usterkę, zjedzone zostały trzy komentarze:

    "Hahaha, pokazałaś mojego Neville'a xD
    Ile było prac plastycznych, jak mogę spytać?
    I szkoda, że nie ma więcej nagród za rysunki. Mnie się np. bardziej podobał ten obrazek z Piertotum Locomotor, ale fakt-praca, która wygrała jest taka magiczna przez to, czego autor użył do rysowania(mglisty Hogwart, efekt Avady-to mnie najbardziej urzekło.
    Ja myślałam, że już tej pracy nie wyśle. 5 razy rysowałam ten jego głupi sweterek(nie zapisywałam sb) xDD"

    Opublikowałam wszystkie prace, które zostały zgłoszone w kategorii plastycznej. Organizując konkurs, miałam cichą nadzieję, że będzie ich więcej.

    Muszę przyznać, że kiedyś zajmowałam się grafiką komputerową, wygrałam nawet kilka konkursów, ale nigdy nie podjęłabym się rysowania ludzi. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale wydaje mi się, że są oni niezwykle trudni i niewdzięczni, jeśli chodzi o próbę uchwycenia ich wglądu, zachowania i ukazania ich emocji na ekranie komputera czy kartki papieru.

    A Twoja praca, na pierwszy rzut oka bardzo mi się podobała, najbardziej urzekła mnie staranność wykonania sweterka :D Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że nie starczyło Ci czasu lub ochoty aby dopracować tło?

    Serdecznie dziękuję za udział w konkursie i zapraszam do udziału w kolejnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie starczyło mi czasu, bo i tak wysłałam to chyba ledwo przed północą. Jeszcze goniłam i budziłam rodziców, żeby mi któryś podpisał zgodę xD
      Rysowanie ludzi w programie komputerowym jest trudne, ale jak ktoś ma talent to wychodzi naprawdę ślicznie *.*
      Oczywiście lepiej wychodzi jak rysujesz na kartce, chyba, że się ma specjalny pisak do rysowania na komputerze ;D

      Usuń
  6. Bardzo przepraszam, ale przez małą usterkę, zjedzone zostały trzy komentarze:

    "co miałaś na myśli że uczestnicy nie spełnili wszystkich warunków?"

    Pomijając fakt, że niepełnoletnie osoby zapominały o zgodzie na udział w konkursie czy udostępnieniu zdjęcia... Najważniejszym aspektem, który dyskwalifikował część prac, był fakt, że nie były one na temat lub nie spełniały warunków omówionych w regulaminie.

    Jeśli jesteś ciekaw/a czy coś było nie tak z Twoją pracą, zapraszam do wysłania maila :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przepraszam, ale przez małą usterkę, zjedzone zostały trzy komentarze:

    "Cóż, po pierwszym miejscu spodziewałam się czegoś naprawdę lepszego. :) Tym bardziej, że tu można doczepić się kilku istotnych rzeczy. Ale cóż, gratulacje dla zwyciężyni. I mamy nadzieję na następne konkursy :) "

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że nagroda za pierwsze miejsce w plastycznym została przeznaczona dla drugiego w literackim. Pewnie nie jedni liczyli na herbiki... :(


    Mam nadzieję, że będzie
    organizowanych więcej
    takich konkursów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. super bloog :P magicznyy ... obserwuje i licze na to samo czastkazycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na nowe, równie fajne konkursy ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Konkurs fajny :D Tylko faktycznie szkoda tych nagród, ewentualnie tej zamiany. Ja z chęcią bym się wymieniła na ten plakat 3D xD

    OdpowiedzUsuń
  12. mam pytanie czy dało by się na e-mail wysłać tę całą pracę konkursową literacką której kawałek jest opublikowany ? z góry dzięki

    OdpowiedzUsuń